środa, 12 grudnia 2012

Niebieskie merynosy

Jakiś czas temu zakupiłam kilka metrów wełny merino w przepięknym kolorze zgaszonego błękitu. Dopiero teraz się wzięłam za szycie z tego materiału i żałuję, że tak późno. Wełna merino jest tak wspaniałą tkaniną, że aż nie chce się jej wypuszczać z rąk. Szyje się wspaniale, łatwo układa, bez trudu można jej nadać pożądany kształt. Ponadto ma świetne właściwości fizyczne: nie można się w niej przegrzać ani też za bardzo spocić, nie jest jednak w niej zimno. Ubrania z niej uszyte są bardzo wygodne, delikatnie tylko się gniotą a przede wszystkim świetnie wyglądają. Ostatnia super świetna zaleta tej tkaniny jest taka, że można a nawet trzeba ją prać ręcznie, w delikatnym płynie z lanoliną. To wykreśla z budżetu konieczność opłacania pralni gdyż pranie chemiczne, czy nawet wodne ale w pralni, dla wełny merino jest niezalecane :-)

Ja z tej wełny uszyłam sobie kostium. Na zdjęciach poniżej jestem sfotografowana w tym kostiumie po całym dniu noszenia go w pracy. Jak widać nie pogniótł się zbytnio a niewielkie zagniecenia widać tylko na rękawach i na spódnicy. Mogę również zdradzić, że dobrze uszyty kostium potrafi bardzo ładnie wymodelować sylwetkę, gdyż czy patrząc na te zdjęcia wyobrażacie sobie, że noszę rozmiar 42?
Jest to więc już rozmiarówka z działu L, więc większa a mimo to uważam, że wygląda OK :-)
Przede wszystkim, sylwetkę poprawia to, że wzrok przyciąga wyeksponowany dekolt, krótkie rękawy dodają lekkości, krótki żakiet zmniejsza górę a długa za kolano spódnica wydłuża i wysmukla sylwetkę od talii w dół. Wszystkie te zabiegi są zbawienne dla wyglądu. Koniecznością są oczywiście do tego buty na obcasie. Nawet niezbyt wysoki obcas wydłuży i równocześnie wysmukli sylwetkę.



Żakiet ma rękawy 3/4 i jest dość krótki. Dół jest lekko rozkloszowany. Główną ozdobą żakietu jest duży kołnierz oraz wiązanie w miejscu gdzie powinien być guzik. Pomysł z wiązaniem zaczerpnęłam z oglądanego niedawno filmu noir, z 40-go któregoś roku. Spódnica jest klasyczną ołówkową spódnicą o długości za kolano, z kontrafałdą zamiast tylnego rozporka.

Kontrafałdę postanowiłam zrobić już po tym jak wykroiłam tradycyjne rozcięcie. Aby zrobić kontrafałdę, doszyłam więc prostokąt materiału do planowanego rozcięcia. Następnie zaprasowałam go w kontrafałdę i przystębnowałam do spódnicy wzdłuż górnego brzegu powstającej właśnie w ten sposób kontrafałdy. 


Tak wygląda gotowe pęknięcie.


Suwak wszyłam zwykły pamiętając aby naprasować wcześniej paski fizeliny wzdłuż tego fragmentu brzegu, do którego będzie przyszyty suwak. 


Następnie wszyłam podszewkę i pasek. Zapięcie paska zrobiłam na guziczek. 
Tak wygląda gotowa spódnica. Żakietu nie fotografowałam w czasie szycia więc nie mogę wrzucić zdjęć, ale za chwilę będę szyła inny żakiet i na jego przykładzie zdradzę mój sposób na ładne wdanie rękawów.



5 komentarzy:

  1. Kostium pierwszej klasy! Przepiękny i wspaniale leży. A mówi to osoba, która jeszcze nigdy w życiu nie założyła czegoś takiego jak kostium... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze zapomniałaś dodać, że rozkloszowanie żakietu na dole świetnie "robi" talię! Ja też bym powiedziała, że na tych zdjęciach masz co najwyżej duże 38

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za pokazówkę jak wszyć kontrafałdę zamiast rozporka, niby proste, ale dla totalnych amatorów (jak ja) to już schodek :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny żakiet. Jak widać wełna merino sprawdza się doskonale przy każdym możliwym projekcie. My używamy jej przede wszystkim do robienia bielizny - polecamy.

    OdpowiedzUsuń