sobota, 27 października 2012

Płaszcz szyję jesienny

Kilka dni chorobowego to idealny czas na uszycie płaszcza na chłodne jesienne dni. Co tam, że zatkany nos, co tam że siódme poty występują na czoło, czy cokolwiek mogłoby mnie powstrzymać?
Na ten płaszcz kupiłam wełnę już wczesnym latem. Jest to szara wełna z włosem. Krojąc materiał musiałam więc uważać na kierunek włosa, tak aby na wszystkich częściach płaszcza był on skierowany w tym samym kierunku, czyli w dół. 

Po wykrojeniu płaszcza, przed rozpoczęciem szycia, na wszystkie niezbędne elementy naprasowałam fizelinę, to znacznie poprawia potem wygląd tak dużych ubrań jak płaszcze czy marynarki, szytych z grubych materiałów. 





Uups, niestety i takie rzeczy się zdarzają gdy się szyje grube materiały. W moim przypadku to w zasadzie jeden płaszcz = jedna złamana lub zgięta igła.





Warto się było jednak pomęczyć z grubszymi warstwami materiału, żeby z zadowoleniem móc potem popatrzeć na ładnie wszyty kołnierz.  Aby ładnie płaszcz układał się w tej części, zawsze pracowicie i skrupulatnie wycinam zbędne zgrubienia na szwach oraz przycinam zbędne zapasy szwów.









Dziurki na guziki wykonałam tak jak się wszywa wpuszczane kieszenie. Najpierw obszyłam miejsce gdzie ma być dziurka materiałem (w tym przypadku niebieską lamówką) a następnie wywinęłam go na drugą stronę. Tu na zdjęciu jest wierzchnia/prawa strona przodu płaszcza.


Na tym zdjęciu jest lewa strona. Jak widać z tej strony ręcznie przymocowałam brzegi rozcięcia. Rozcięcia z tej strony wykonałam po przyszyciu przodów i odszyć przodów. 

Kieszenie zrobiłam wpuszczane z klapkami ale po założeniu płaszcza nie podobały mi się i okazało się, że umiejscowiłam je za nisko. Postanowiłam naprawić to, poprzez wykonanie dużych kieszeni nakładanych. Na tym zdjęciu widać zaznaczony przeze mnie czerwoną nitką, tym razem poprawnie, górny brzeg kieszeni. 

Poprzednie kieszenie i klapki wyprułam, materiał rozprasowałam i zabezpieczyłam łatką, kŧórą wcześniej przymocowałam sobie dla ułatwienia taśmą do podkładania. Łatka będzie w całości znajdowała się pod kieszenią nakładaną.
Wymierzyłam, że nakładane kieszenie powinny w przypadku mojego płaszcza mieć wymiar 20x20 cm. Taką kieszeń należy wyciąć ze złożonego materiału, tak aby złożenie wypadało na wlocie kieszeni. Na jedną z części naprasowujemy fizelinę. Następnie zeszywamy całość dookoła zostawiając na dole otwór do wywinięcia. 
Gotowa kieszeń wygląda w ten sposób. Otwór po wywynięciu zeszyłam ręcznie. Teraz pozostało przyszyć kieszeń do płaszcza. 
Tak wygląda wlot takiej kieszeni.
Ułożyłam kieszeń na przodzie, górny przeg do zaznaczenia, natomiast prawy bok równolegle do linii środka przodu. 
Kieszenie nakładane przyszywa się ręcznie. Nie znalazłam nigdzie instrukcji jak to się powinno robić, więc wymyśliłam własny sposób. Najpierw przeciągałam igłę przez przód, do kŧórego przyszywałam kieszeń. 
Następnie, przebijałam się przez ten brzeg kieszeni który będzie pod spodem, delikatnie odsuwając górny brzeg kieszeni, aby pozostał on nietknięty. 
Na koniec wracałam igłą przez dolny brzeg kieszeni, z powrotem do części przodu. Powtarzanie tych czynności spowodowało powstanie ściegu za igłą gdzie krótki ścieg był schowany pomiędzy brzegami kieszeni a długi w środku płaszcza.  
Sprawdziłam też, że jest to mocny ścieg i kieszenie dobrze się trzymają. Wykonywałam go zwykłą nitką, ale jestem pewna, że gdyby użyć grubej nici, efekt będzie jeszcze bardziej pewny.

Guziki przyszyłam na stopce, zabezpieczając je od lewej strony malutkimi guziczkami. W ten sposób guzik nie odpadnie i możemy być pewni, że incydentalne mocne pociągnięcie guzika nie spowoduje wyrwania go razem z materiałem.
Ładniej to też na lewej stronie wygląda, gdy rozepniemy płaszcz. 
Ja użyłam kilku różnych małych guziczków, które uzbierałam w miarę kupowania różnych rzeczy i odpinania od nich zapasowych guzików, dodawanych przez producenta :-)
Tak wygląda gotowy płaszcz z przodu.
A tak wygląda z tyłu.
Tak wygląda przód w dużym zbliżeniu. Jak widać materiał jest przepiękny, ładnie się układa. Łatwo też się szył. Guziki dobrze przechodzą przez dziurki, które subtelnie wyglądają spod guzików. Błękit lamówki bardzo ładnie koresponduje z szarością płaszcza. 
Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tej pracy. Nie zauważyłam też zupełnie jak w ciągu tych kilku dni szycia płaszcza wyzdrowiałam :-)

1 komentarz:

  1. Ten płaszcz jest rewelacyjny! Jak dla mnie te kieszenie dodały mu uroku, są jego ozdobą.
    Szycie płaszcza, kurtki czy marynarki - czegoś z podszewką i z cięższych materiałów to dla mnie jak narazie wyższa szkoła jazdy. Więc tym bardziej zazdroszczę tej umiejętności ;-)

    OdpowiedzUsuń