wtorek, 20 czerwca 2017

Korekta wykroju spodni - podniesienie tyłu - czyli jak poprawić wykrój gdy spodnie zsuwają nam się z tyłka.

Jeżeli tak jak ja, masz problem z wiecznie "schodzącymi" z tyłka spodniami to ten post jest dla Ciebie.



Zawsze mam ten sam problem z wykrojami spodni - "schodzą" mi z tyłka. I to nie jest tak, że mam jakiś wielgachny tyłek, tylko mam taką budowę, że plecy mam bardziej wklęsłe w odcinku lędźwiowym. Nie ma cudów, że bez odpowiedniej korekty wykroju jakiekolwiek spodnie będą na mnie dobrze leżały.
W tym poście opiszę Wam jak koryguję sobie WSZYSTKIE wykroje spodni, nawet dresowych, nawet legginsów.
Generalnie to co robię to wydłużam środkowy szef tyłu. Po kilku próbach doszłam do tego, że wymagane przedłużenie to u mnie 1,5 do 2 cm. Ile to będzie u Was musicie dojść sami ale zaczynajcie od 1 cm, co najmniej.
Moja metoda jest oparta częściowo na wiedzy, którą przyswoiłam sobie z książek do konstrukcji a częściwo (uproszczona) na moim szyciowym doświadczeniu.

Zaczynam od poprowadzenia linii środka tylnej nogawki przez całą jej długość. Czasami na wykrojach środek nogawki mamy wykreślony tylko na pewnym odcinku a czasami przez całą nogawkę. Jeśli jest tylko na części to za pomocą długiej linijki (aby mieć pewność, że przedłużam w tej samej płaszczyźnie) przedłużam linię środka nogawki tak aby biegła przez całą nogawkę.


Wykreślam linię prostopadłą do środka nogawki. Rysuję ją na takiej wysokości jak widzicie - w miejscu gdzie już nie ma łuku (podkroju nogawki). W książkach do konstrukcji znajdują się dokładne instrukcje na jakiej wysokości (zdefiniowane ułamkowo) względem innych linii powinno to być, więc jeśli takie macie to śmiało zaglądajcie. Ja już natomiast nie lubię wykreślać w kółko miliona linii, żeby na powstałej pajęczynie zrobić małą korektę. To jest mniej więcej ta wysokość i jak do tej pory u mnie działa.


Zauważcie, że nie wycięłam sobie jeszcze dokładnie całego wykroju z papieru, tylko tak mocno dookoła, żeby mieć jeszcze pole do takich różnych właśnie zabaw.
Rozcinam papier wzdłuż narysowanej linii, tnąc prawie do linii wyznaczającej bok nogawki.
Z drugiej strony, już poza wykrojem, też rozcinam papier, będzie mi łatwiej poradzić sobie za chwilę z rozchyleniem papieru.


Pod rozcięty wykrój podkładam kawałek papieru. Rozchylam rozcięty wykrój na dwa centymetry.



Jak już rozsunę to delikatnie naklejam na to wszystko taśmę samoprzylepną. Delikatnie, bo nie chcę poruszyć misternie ułożonego wykroju. Nie zdejmuję linijki, niech pilnuje jeszcze jak przyklejam.

Po sklejeniu taśmą, rysuję "nową" linię tyłu.


Jeśli to konieczne to koryguję też linię boku. Tu akurat koryguję wykrój spodni dresowych, w którym bok jest prosty. Gdyby był łukowaty to starałabym się przywrócić ten łuk, który był, przykładając np. ponownie wykrój tej nogawki do arkusza z wykrojami. Gdybym tego nie zrobiła (przywrócenia linii boku) to spodnie zrobiły by się w tym miejscu za wąskie.


Na koniec poprawiam przesunięty przy okazji korekty, kierunek środka nogawki. To jest też kierunek nitki prostej, więc przydatna informacja przy szyciu.


U mnie ten sposób korygowania wykroju spodni sprawdza się za każdym razem. Wydaje mi się też, że jak szyję z bardzo elastycznego to wystarczy jak podniosę tył o 1,5 cm a jak z bardziej sztywnego to 2 cm.
Pewnie się zaraz zapytacie, czy zamiast rysować tryliard tych karkołomnych wykreśleń, nie wystarczyłoby przedużyć linii środka tyłu na wysokości pasa? No właśnie próbowałam tego skrótu i wiecie co? Nie działa :-) Źle takie spodnie leżą. Może przy bardzo elastycznym materiale to by się udało, ale widzicie, tu nie chodzi tylko o samo przedłużenie linii. Porówniajcie zdjęcia przed korektą i po - chodzi także o ODCHYLENIE górnej części tylnej nogawki pod innym kątem :-)
Odstająca pupa = bardziej odchylony wykrój.
Ta korekta jest też często jednocześnie korektą zmarszczek powstających z przodu spodni w kroku. Ale to tylko w przypadku gdy są one spowodowane mocnym naciągnięciem się tylnej części spodni na pupie. Jeśli jednak jesteście osobami o tego typu budowie i nowouszyte spodnie marszczą się z przodu i osuwają z tyłu, to korektę wykroju zaczęłabym od korekty tyłu. Może się okazać, że wyeliminuje ona też problem z przodu.
Mam nadzieję, że moje wskazówki pomogą "pupiastym" szyć sobie idealnie leżące spodnie :-)

1 komentarz: